W pewnym momencie przede mnie wylatuje Myszołów i szybuje środkiem drogi, jakiś metr nad nią. Jest przede mną jakieś 10 metrów. Wygląda to genialnie, tym bardziej, że ów drapieżnik szybuje na maksymalnej rozpiętości skrzydeł. Nerwowym ruchem wyciągam telefon i zanim zdążyłem wycelować w skubańca, ten postanowił odbić w stronę drzew. Zaczynam więc pstrykać na oślep i dopiero gdy obracam się do tyłu, zauważam lotnika tuż nad drzewami. Robię więc zdjęcie na pałę. Wyszło jak wyszło.
Komentarze
Brak komentarzy
Bądź pierwszy! Podziel się swoją opinią, zadaj pytanie lub napisz, co najbardziej spodobało Ci się na tym zdjęciu.
Brak komentarzy
Bądź pierwszy! Podziel się swoją opinią, zadaj pytanie lub napisz, co najbardziej spodobało Ci się na tym zdjęciu.