Dość mocno zwolniłem, to nie pierwsza taka akcja z psami w których uczestniczyłem. Zawsze to była wina właścicieli. Zero zainteresowania, zero wyobraźni... Pies pewnie to odczuł, bo jednak rower go przyhaczył, jednak chwilę później znowu biegał.... Gdy ujechałem jakieś 100m z ciekawości zajrzałem, czy panie prznajmniej trzymają go na smyczy.... ale nic się nie zmieniło, jak gadały tak gadały... pies biega dookoła z luźną smyczą....
Od chwili udomowienia psów jedynym odpowiedzialnym za ich zachowanie jest opiekun. Ze zdjęć i twojej wypowiedzi znać,że opiekun(ka) zupełnie bezmyślna.